W mroźny kwietniowy poranek 1981 roku spod gmachu KGB w Moskwie wyruszyła czarna limuzyna ził. Mknąc środkowym pasem jezdni,
zarezerwowanym dla pojazdów rządowych, szybko dotarła do Bramy Spaskiej Kremla. Wartownik widząc przytkniętą do szyby przepustkę KGB zasalutował i nie odważył się kontrolować samochodu.
Wysoki, szpakowaty mężczyzna w czarnym płaszczu i futrzanej czapce minął wartowników, którzy dobrze go znali i przepuszczali bez sprawdzania dokumentów i dotarł na drugie piętro, gdzie mieścił się gabinet Leonida Breżniewa.
Był nim Jurij Andropow, szef Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB), który po wejściu do gabinetu Breżniewa natychmiast poinformował go:
- Towarzyszu sekretarzu, Zachód przygotowuje się do wojny nuklearnej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz